R   E   K   L   A   M   A
tel./faks: +48 65 572 03 09,       e-mail: gg@bt.pl
R   E   K   L   A   M   A

Dzisiaj jest Nowa GG OnLine WYDANIE 07/2005
Kulturkampf w gostyńskiem w świetle "Kuriera Poznańskiego" (cz. 2)
 


U progu kulturkampfu obraz społeczeństwa polskiego nie rysował się jednolicie. Obok w dużym stopniu uświadomionych narodowo mieszkańców Poznańskiego i części Prus Zachodnich, dysponujących dziesiątkami polskich organizacji różnego typu i licznymi czasopismami, byli Polacy na Śląsku, których poczucie odrębności narodowej mocno splatało się z silnie rozwiniętym przywiązaniem do kościoła katolickiego, i Polacy Warmii i Mazur, dopiero budzący się ze snu letargicznego, w który zapadli po Wiośnie Ludów.
Nadciągający kulturkampf zapoczątkować miał dla ludności polskiej pod panowaniem pruskim okres najtrudniejszy - czas codziennych zmagań o utrzymanie odrębności narodowej, bez większych porywów, a wymagających wielkiego uporu i hartu, którego starczyć musiało na dziesiątki lat.
W polityce rządu pruskiego wobec Polaków okres tzw. bismarckowski cechował się wzrostem inicjatywy administracji pruskiej, natomiast wolność niemiecka raczej nie angażowała się jeszcze przeciw Polakom. Bismarck i jego podwładni ciągle uważali polskie masy ludowe za element bierny i lojalny wobec państwa, natomiast polską szlachtę i kler - za inicjatorów stałej akcji antypaństwowej i jej przywódców.
Na pierwszy ogień poszedł polski kler katolicki, oskarżony przez "żelaznego kanclerza" o działalność antypaństwową, prowadzoną w porozumieniu z Watykanem oraz katolikami w Rzeszy, Francji i Austrii. Uważany był bowiem za główny czynnik rozsądzający od wewnątrz świeżo zjednoczone, pod hegemonią protestanckich Prus, Niemcy.
W samej prowincji poznańskiej biurokracja pruska już od dawna dążyła do pełnego, organicznego scalenia jej z państwem pruskim. U podstaw rozumowania naczelnych prezesów: Heinricha von Flottwella, Puthamara, Karla von Horna tkwiło bowiem przeświadczenie o naturalnej wyższości niemieckiej kultury oraz administracji pruskiej, przynoszącej Polakom wszelkie dobrodziejstwa cywilizacyjne.
W latach 1873-1886 na stanowisko naczelnego prezesa został mianowany Günther, który sprawnie i energicznie wykonywał zarządzenia zarówno ministra oświaty i kultów Falcka, jak i ministra spraw wewnętrznych Eulenburga, który z polecenia Bismarcka celowo wyolbrzymiał "niebezpieczeństwo polskie", tj. wyimaginowaną groźbę spisów szlachty i księży przeciw państwu.
Wybuch kulturkampfu zastał w Poznańskiem dwa skłócone obozy polityczne: liberalny i ultramontański. Ich stosunek do pierwszych posunięć antykościelnych nie był jednoznaczny. Żadnych kontrowersji nie wzbudziła ustawa o dozorze szkolnym. Była ona nie tylko ciosem w kościół, ale i równocześnie przez zastąpienie księży Polaków świeckimi inspektorami - Niemców, było posunięciem zmierzającym do germanizacji szkolnictwa.
Sytuacja uległa zmianie, gdy pod obrady parlamentu weszła ustawa zagrażająca usunięciem jezuitów i zakonów pokrewnych. Niebezpieczeństwo to ożywiło obóz ultramontański, który wystąpił do polskiego koła parlamentarnego z petycją tzw. śremską, w której domagano się anulowania zarządzenia regencji poznańskiej usuwającego jezuitów nie posiadających obywatelstwa pruskiego.
Akcja przeciwko jezuitom odbiła się szerokim echem w Gostyńskiem. W lutym 1872 roku Bismarck otrzymał wiadomość od bliżej nieokreślonego informatora z Bawarii, o gwałtownym wzroście liczby jezuitów i ich zwolenników w Poznańskiem. Powiadomił o tym ministra spraw wewnętrznych, prosząc o bliższe dane na ten temat. "Żelazny kanclerz" nie darzył sympatią Eulenburga i z satysfakcją informował go o sprawach, o których wiadomości właśnie od niego miał uzyskiwać. Okazało się, że w siedzibie jezuitów w Śremie przebywało w sumie 12 kapłanów, wśród nich 5 obcokrajowców, zaś wśród 18 kleryków 10 nie pochodziło z Niemiec, podobnie jak 6 braci świeckich. W sumie obcokrajowcy znajdowali się w większości. Wiadomości o licznym ich napływie były mocno przesadzone, kiedy zważymy, że w latach 1869-1872 przybyło do Śremu tylko dwóch kapłanów z zagranicy.

(C.D.N.)

BEATA ZIEMLIŃSKA
 
 Powrót do strony głównej