| R E K L A M A | ![]() tel./faks: +48 65 572 03 09, e-mail: gg@bt.pl |
R E K L A M A |
| Dzisiaj jest | Nowa GG OnLine WYDANIE 07/2005 |
| Był taki czas (cz. 15) |
Dyscyplina dała znać o sobie już nazajutrz. Wylegiwanie nie trwało długo. O godzinie szóstej ryk syren ogłosił pobudkę, a "szczekaczki" podały, że wszyscy muszą ustawić się na placu przed kuchnią, w szeregach po czterech, aby otrzymać śniadanie.
Na śniadanie była herbata ze suchej koniczyny czy trawy i kilogramowy bochenek chleba na cztery osoby. Chleb to był tylko z nazwy. Głównymi składnikami były trociny, otręby i dla lepszego związania dekstryna, którą można było wyczuć podczas jedzenia. Kroić go nie było można, bo kleił się do noża i rozrywał. Rwało się go na cztery części i przed jedzeniem podsuszało na słońcu bądź na blasze prowizorycznego piecyka zrobionego z kamieni lub cegły. Ale co to był za przysmak! Głód robił swoje. Podczas wyczekiwania na śniadanie podano do wiadomości, że przed obiadem wszystkie osoby muszą być wykąpane i odwszawione. Kobiety i dzieci obojga płci do lat czternastu - do godziny dziesiątej, a mężczyźni i starsi chłopcy - do godziny dwunastej. Równocześnie zaznaczono, że po kąpieli nastąpi zmiana baraków, to znaczy nastąpi przejście do rewiru odwszawionych. Do olbrzymiej hali wpędzono ogromną masę ludzi. Przydzielono wózki z siatki i rur metalowych, do których została złożona odzież i ewentualnie pościel, a do metalowych koszyków obuwie. Po załadowaniu wózki z zawartością zostały umieszczone w komorach, gdzie pod wpływem wysokiej temperatury dokonano dezynfekcji, do przepalenia włącznie. Koszyki z obuwiem wędrowały z rozebranymi do naga właścicielami. Przed kąpielą sprawdzono, czy nie ma wszy we włosach na głowie. Jeśli coś znaleziono, wtedy bez względu czy to kobieta, czy mężczyzna, włosy ścinano na zero. Natomiast niezależnie od znalezienia insektów strzyżono wszystkim pozostałe owłosienie znajdujące się na ciele. Przy "fryzjerach" stały duże miski z jakimś cuchnącym płynem, którym polecano smarować głowy oraz inne miejsca z których usunięto owłosienie. Jedna z kobiet obsługujących łaźnię w dyskretny sposób ostrzegła, aby tymi świństwami nie smarować się, bo wypadną wszystkie włosy. Należało tylko udawać, że się naciera zgodnie z poleceniem. W pomieszczeniu tym stały również duże pojemniki napełnione cieczą o zapachu lizolu, do których wsypano buty. Chwilę moczyły się dla odkażenia. Po wyschnięciu rzadko który nadawał się do chodzenia. Następnie odbyła się kąpiel. Z natrysków zamontowanych pod sufitem lała się na przemian zimna i gorąca woda. Uciekać nie było gdzie, więc krzyki kąpiących słychać było na terenie całego obozu. Ceremonii kąpieli, zwłaszcza kobiet, bardzo często przyglądał się sam lagerführer ze swą świtą. Było to dla nich świetną rozrywką. Po dwudziestu minutach kąpieli przychodziła obsługa łaźni z wiadrami napełnionymi zimną wodą z lizolem i ze wszystkich stron oblewano kąpiących się. To był koniec kąpieli. (C.D.N.) TADEUSZ WUJEK |
| Powrót do strony głównej |